Centrum im. Adama SmithaPierwszy Niezależny Instytut w Polsce od 16 września 1989 roku

"Jakie podatki? albo wyzysk podatkowy" prof. Michał Wojciechowski w Civitas Christiana

"Jakie podatki? albo wyzysk podatkowy" prof. Michał Wojciechowski

 

Nie tak dawno, na początku lutego 2015, sejm odrzucił projekt podniesienia kwoty wolnej od podatku PIT. Czyimi głosami, łatwo zgadnąć: PO i PSL. Partie rządzące od dawna pokazują, że troszczą się o dobrobyt budżetu, a nie obywateli.

Na czym polega problem? Kwota wolna od podatku dochodowego od osób fizycznych wynosi obecnie 3091 zł. Tymczasem koszt minimum egzystencji oblicza się w Polsce na ponad 500 zł miesięcznie, czyli ponad 6 tys. zł rocznie. Obecnie podatek dochodowy muszą płacić także ci, którzy żyją poniżej tego minimum. Ale i ci, którzy zarabiają więcej, zasługują na to, by ta część zarobku, którą wydają na rzeczy niezbędne, była od podatku dochodowego wolna.

Na świecie jest to uznawane. W krajach Unii Europejskiej kwota wolna od podatku jest z reguły znacznie wyższa. Zbliżoną, ale i tak wyższą, mają tylko Czechy. W niektórych krajach co prawda wcale się jej nie uwzględnia, ale wtedy istnieją inne, pokaźne zniżki, jak na Węgrzech, gdzie przeciętna rodzina z dziećmi praktycznie podatku dochodowego nie płaci.

Trzeba też podkreślić, że kraje biedne stosują znacznie wyższy próg, ściągając podatek dochodowy tylko od bogatszych. Weźmy przykłady: w Maroko odpowiednia kwota wynosi w przeliczeniu 11127 zł, w Tajlandii 14040 zł. W krajach tych dochód narodowy na mieszkańca wynosi około dwa razy mniej niż w Polsce (jeżeli ktoś będzie sprawdzał, proszę zwracać uwagę na dochód narodowy po uwzględnieniu parytetu siły nabywczej, a nie nominalny). Nędzarska Tanzania stosuje próg 7408 zł.

Warto też porównać ten próg, od którego nalicza się podatek, z przeciętną pensją. W Niemczech podatek uiszcza się powyżej 20% takiej pensji, w Irlandii dopiero od 50%! W Czechach od 8%. Poziom 6%, jak w Polsce, występuje w Holandii i Szwecji, ale tamtejsze średnie pensje są wielokrotnie wyższe.

Odrzucony projekt przewidywał, że kwotę wolną od podatku dochodowego ustala się na poziomie minimum egzystencji jednej osoby. W ten sposób ulegałaby ona automatycznej podwyżce w razie potrzeby. To trochę skomplikowane, ale ważne, gdyż rzeczona kwota wolna od podatku była dotąd podwyższana bardzo niechętnie. Natomiast w pierwszych latach funkcjonowania PIT była ona wyższa od poziomu minimum egzystencji i wynosiła kilkanaście procent przeciętnej pensji.

W gruncie rzeczy postulowana reforma byłaby i tak bardzo ostrożna. Odpowiada podwyżce pensji o niecałe 50 zł miesięcznie. Łączny koszt to 4 mld zł rocznie, na poziomie pół procenta wydatków całego sektora publicznego (uwzględniamy okoliczność, że część zniżki wróci do budżetu w postaci VAT, akcyzy itd.). Należałoby działać śmielej i zwolnić od podatku roczną kwotę minimalnego utrzymania całej rodziny, czyli np. dla czterech osób 24 tys. zł. Rodziny z dziećmi są bowiem średnio najbiedniejszą grupą ludzi w Polsce; dzieci żyją najczęściej w nędzy, a nie emeryci czy rolnicy.

Problem wysokich podatków nie dotyczy to tylko podatku PIT. VAT wynosi 23%. Jest to w istocie podatek od konsumpcji, a biedniejsi wydają na nią procentowo więcej, są wiec bardziej obciążeni. W Europie niektóre kraje bogate naliczają wyższy VAT niż Polska, ale taka Wielka Brytania ma 20%, przy zerowej stawce na artykuły podstawowe (żywność, woda, recepty, transport publiczny, rzeczy dziecięce – i książki…). U nas rzekomo nie można tak zrobić, bo UE nie pozwala. Faktyczna przyczyna to służalczość rządzących wobec eurobiurokracji.

Wysokie podatki to skutek nadmiernych wydatków państwa. W Polsce około połowy pieniędzy wydaje sektor publiczny. Nie ulega wątpliwości, że gdyby wszystkie instytucje państwowe dostały tyle, ile by chciały, trzeba by przeznaczyć na to sto procent dochodu narodowego, a może i tyle by nie wystarczyło. W ustroju biurokratycznym, jaki faktycznie panuje w Polsce, aparat państwowy jest głównym wyzyskiwaczem obywateli. Pieniądze w budżecie pochodzą z kieszeni obywateli i jakakolwiek poprawa poziomu życia wymaga poskromienia apetytów państwa, które tylko ułamek tego, co pobiera, oddaje obywatelom w postaci świadczeń.

Nie wystarczy do tego obniżka podatków. Rozrośnięta biurokracja to w dużej mierze skutek nadmiaru przepisów. Pod względem ich ilości Polska bliska jest pierwszego miejsca w świecie, a pod względem jakości sytuuje się pod koniec stawki. Proste i jasne prawo to dużo mniej jałowej pracy i etatów urzędniczych. I oczywiście dużo lepsze warunki dla rozwoju gospodarczego.

Obniżać podatki można na różne sposoby. Podniesienie kwoty wolnej od podatku to tylko jeden z nich. Można by go nawet zastąpić innym. Obniżki są jednak konieczne, bo obecna sytuacja utrzymuje część Polaków w nędzy i hamuje rozwój gospodarczy, który jest podstawowym remedium na biedę.

Argument władzy jest taki, że wydatków zmniejszyć się nie da. Wyliczmy zatem możliwe oszczędności. Drugi argument jest taki, że tylko obecny kształt systemu podatkowego zapewni dochody do budżetu. To także należy sprawdzić.

  Urzędników przybywa, a ich pensje rosną szybciej niż w produkcji. Można więc zmniejszyć koszty administracji i zarządu: we władzach centralnych, w samorządach, w służbie zdrowia, w spółkach państwowych jak węglowe i kolejowe. Konieczne inwestycje, jak drogi, kosztują za dużo, co wynika z chorego systemu zamówień publicznych. Sporo ludzi w Polsce pobiera emerytury i renty dla uprzywilejowanych. Zlikwidować te patologie i  już płacący podatki oszczędzą kilka procent.

Po drugie, istnieją ogromne przywileje dla wybranych. Banki w Polsce należą do najbardziej rentownych na świecie, co nie ma żadnego uzasadnienia w ich sprawności i przydatności. Korporacje uzyskują duże ulgi w podatkach.  Mając pozycje monopolowe, zawyżają ceny, ale wywożą dochody.

I tak sklepy wielkopowierzchniowe wykazują znikome zyski, umyślnie przepłacając za dostawy za od wspólników. Receptę na to nadużycie stanowi podatek obrotowy. Miliardy przelewane są za granicę za używanie marek handlowych (nieznanych dotąd w Polsce i wymagających dodatkowej reklamy); w normalnych krajach za takie transakcje zarządy idą do więzienia za działanie na szkodę spółki. Do tego dochodzą lipne umowy o przekazaniu know-how, o rezygnacji z konkurowania itd.

Suma takich strat to znowu kilka procent dochodu narodowego. Ich odzyskanie pozwoli obniżyć podatki o następne kilka procent. Pozwoli to zwiększyć dochody zwykłych ludzi, a tym samym ich wydatki, które znacznie pobudzą gospodarkę. W tym kierunku idą Węgry, mimo oporu obcego pasożytniczego biznesu, który zwalcza Orbana ręka w rękę z lewicą.

Które podatki trzeba i można obniżyć w pierwszej kolejności? Każda obniżka pomaga obywatelom i ożywia gospodarkę. Niektóre jednak wydają się pilniejsze. Można tu wskazać dwa kierunki. Na krótką metę szczególnie ważne jest zmniejszenie opodatkowania pracy. Jeśli na 100 zł wypłaconych do ręki przypada następne 80 zł podatków i składek, zatrudnianie robi się kosztowne, biznes zwalnia tempo, a bezrobocie i nędza zwiększają swój zasięg.

W perspektywie dalszej największym problemem Polski wydaje się katastrofa demograficzna. Jeśli na jedną Polkę przypada 1,3 dziecka, oznacza to przyszły spadek ludności o jedną trzecią i głodowe emerytury. Już dzisiaj trzeba temu przeciwdziałać. A przyczyną braku dzieci jest głownie bieda, rodziny chciałyby mieć po dwoje lub troje, ale ich nie stać na to. W ten sposób prawa rodziny są łamane już na poziomie czysto materialnym.

Zatem drugi podstawowy rodzaj pilnych zniżek podatkowych to ulgi dla rodzin. Wzrost kwoty wolnej od podatku, z uwzględnieniem liczby osób w rodzinie, to jedna metoda. Druga to zwiększenie istniejących zniżek na dzieci, przy czym powinny one objąć duże podatki socjalne zwane składkami (ZUS, zdrowie). Trzecia to zerowy VAT na artykuły pierwszej potrzeby, na wzór brytyjski, albo też ryczałtowy zwrot VAT za wydatki na dzieci (150-200 zł miesięcznie).

Wymiar moralny sprawy jest oczywisty. Obecnie władza, która bynajmniej biednie nie żyje i dużo marnuje, łupi przez podatki najbiedniejszych. Dlatego chrześcijańskie uzasadnienie obniżki podatków zaczyna się od przykazania „nie kradnij”. Władza, która powinna służyć obywatelom, coraz bardziej ich okrada. Pozwala też, by kradli jej wspólnicy i sponsorzy z wielkiego biznesu. Państwo i podatki są wprawdzie konieczne, ale nie muszą wszystkiego pożerać.

Gdy Jezus i św. Paweł kazali płacić podatki, były one w imperium rzymskim dużo mniejsze od obecnych (Mk 12, 13-17 i teksty równoległe; Rz 1, 13-7). Pismo Święte wprost karci nadużycia podatkowe: „Król umacnia kraj sprawiedliwością, niszczy je ten, kto podatkami uciska” (Prz 29, 4, przekład dosłowny; por. Prz 28, 15-16). W 1 Sm 8, 11-18 prorok Samuel ostrzega Izraelitów przed wyzyskiem podatkowym, jaki im zgotuje przyszły król, wyliczając przy tym rozmaite rodzaje obciążeń.

Kościół nigdy nie popierał rabunkowych podatków. Pod koniec encykliki Leona XIII „Rerum novarum” (1891), czytamy, że wysokie podatki to zamach na własność. (Do przypominania "socjalnym" katolikom). Wskazał on zwłaszcza na podatek dochodowy. Żeby tę ocenę zrozumieć, trzeba uwzględnić, że największa część majątku i dochodu ludzi to ich codzienne zarobki oraz domy i pola. Wielka własność to tylko ułamek, a przy tym, jeśli zdobyta została nieuczciwie, prawo moralne oczywiście jej nie chroni.

Papież napisał więc, że władza powinna „zmierzać do tego, iżby jak najliczniejsza część ludności pragnęła uzyskać i zachować własność”. Widział w tym lekarstwo na rozziew między nieliczną grupą bogaczy a masami. „Państwo działa przeto wbrew sprawiedliwości i ludzkości, jeżeli tytułem podatków z dóbr prywatnych więcej zabiera niż to słuszne”. A podatki były wtedy w Europie dużo niższe niż obecnie.

Wysokie podatki pozostają w sprzeczności z głównymi zasadami katolickiej nauki społecznej. Zasada pomocniczości głosi, że wyższe władze nie powinny przejmować środków i zadań odpowiednich dla szczebli niższych. U nas państwo stara się przejąć maksymalnie wiele zasobów i funkcji. Wyzysk podatkowy jest też sprzeczny z zasadą solidarności, która każe wspierać innych i służyć im – gdy u nas państwo traktuje obywateli jako źródło dochodów budżetu. Aparat państwa ani nie pomaga obywatelom, ani nie jest z nimi solidarny.

Źródło: miesięcznik Civitas Christiana 2015 nr 4, s. 43-44

Reddit icon
Technorati icon
Yahoo! icon
e-mail icon
Twitter icon
Facebook icon
StumbleUpon icon
Del.icio.us icon
Digg icon
LinkedIn icon
MySpace icon
Newsvine icon
Pinterest icon
czwartek, 2019-06-06

8 CZERWCA DZIEŃ WOLNOŚCI PODATKOWEJ 2019

8 CZERWCA DZIEŃ WOLNOŚCI PODATKOWEJ 2019

INFORMACJA PRASOWA CENTRUM IM. ADAMA SMITHA, Warszawa, 6 czerwca 201 9

 

Centrum im. Adama Smitha oblicza Dzień wolności podatkowej w Polsce od 1994 roku. 

W 2019 roku ...

środa, 2019-05-29

Koszty wychowania dzieci w Polsce 2019

 

INFORMACJA PRASOWA CENTRUM IM. ADAMA SMITHA

Warszawa, 30 maja 2019

KOSZTY WYCHOWANIA DZIECI 2019

 

Centrum im. Adama Smitha szacuje, że koszt wychowania jednego dziecka w Polsce w roku 2019 (do osiągnięcia osiemnastego roku życia) mieści się w przedziale od 200 do 225 tys. złotych, a dwójki dzieci od 370 do...

piątek, 2018-10-26

Informacja prasowa o stanie inicjatywy Centrum im. Adama Smitha w sprawie projektu ustawy dotyczącej podejmowania uchwał przez zgromadzenia wspólników przez Internet

W środę 10 października 2018 r. odbyło się spotkanie grupy roboczej złożonej z ekspertów Centrum im. Adama Smitha oraz przedstawicieli Kancelarii Prezydenta RP w sprawie projektu ustawy dotyczącego podejmowania uchwał przez zgromadzenia wspólników przez Internet.

Dyrektor Narodowej Rady Rozwoju, Samorządu i Inicjatyw Obywatelskich, Pan Paweł Janik wyraził podziękowanie...

niedziela, 2018-08-12

Mariusz Łuszczewski ekspertem ds. relacji indyjskich

Mariusz Łuszczewski decyzją zarządu Centrum jest nowym ekspertem ds. relacji indyjskich. Oficjalne wręczenie tytułu eksperta miało miejsce 8 sierpnia 2018 roku.

czwartek, 2019-06-06

8 CZERWCA DZIEŃ WOLNOŚCI PODATKOWEJ 2019

8 CZERWCA DZIEŃ WOLNOŚCI PODATKOWEJ 2019

INFORMACJA PRASOWA CENTRUM IM. ADAMA SMITHA, Warszawa, 6 czerwca 201 9

 

Centrum im. Adama Smitha oblicza Dzień wolności podatkowej w Polsce od 1994 roku. 

W 2019 roku ...

środa, 2019-05-29

Koszty wychowania dzieci w Polsce 2019

 

INFORMACJA PRASOWA CENTRUM IM. ADAMA SMITHA

Warszawa, 30 maja 2019

KOSZTY WYCHOWANIA DZIECI 2019

 

Centrum im. Adama Smitha szacuje, że koszt wychowania jednego dziecka w Polsce w roku 2019 (do osiągnięcia osiemnastego roku życia) mieści się w przedziale od 200 do 225 tys. złotych, a dwójki dzieci od 370 do...